Pamiętam to jak dziś, moment w którym całe moje dzieciństwo skończyło się w jednej chwili Chwile zabaw i pogaduszek zamieniły się w czarną rozpacz po ukochanej osobie.
Z ubogiego i słodkiego snu, wybawił mnie jakiś... warkot? Nieprzytomna spojrzałam na zegarek i z każdym kolejnym odgłosem powoli dochodziłam do siebie i coraz bardziej panika przejmowała nade mną kontrole. Założyłam kapcie i szybko zbiegłam na dół z mieszanką nieprzyjemnych uczuć. mama klęczała z rękami powoli zaciskającymi się na szyi, dusząc się niemiłosiernie. Wytrzeszczone oczy i co chwile otwierające się usta próbujące choć trochę złapać oddech, na zawsze pozostaną w mojej głowie. Pobiegłam do telefonu, okropnie się bałam. A co jeżeli ona umrze? Nie może! Przecież... od niedawna było znacznie lepiej, nawet zaczęliśmy wspólnie organizować wycieczkę do... NIE! TO nie może się tak skończyć. Szybkim ruchem wybrałam numer. Pierwszy sygnał...Drugi ...TAK~!
-Tutaj pogotowie, w czym możemy pomóc?
-Tak. moja mama...-wzięłam głęboki wdech-...ona jest chora na gruźlice III stopnia,dostała ataków.
Rozmowa według mnie trwała w nieskończoność, gdy wszystko załatwiłam zajełam się mamą. Wyciągnełam z szafki maskę tlenową i założyłam ją mamie. Czekanie na karetkę dłużyło się tak jak rozmowa,ale tak naprawdę to było tylko kilka krótkich minut. Zrozpaczona kleknęłam nad mamą i złapałam ją za rękę. Nie mogłam sobie pozwolić na smutek... nie teraz... obiecałam to mamie. Samotna łza popłynęła po moim policzku, szybko ją starłam i próbowałam przytrzymać mamę przy przytomności.
-Mamo... proszę, nie zasypiaj... uda ci się.-Puste słowa wychodziły z moich ust, nie zastanawiałam się nawet co mówię, no bo co? Może zdarzy się jakiś cud i teoria lekarza się nie sprawdzi może jest jakaś szansa... W procentach 1 na milion
Opuszkami palców przejeżdżałam po delikatnej skórze tak bliskiej mi osoby. Jeszcze tylko chwile....Powtarzałam do mamy, ale tak naprawdę chodziło mi o siebie. Tak mało czasu spędzałyśmy w dzieciństwie a teraz... wszystko mogę stracić, te najcenniejsze wspomnienia, chociaż było ich tak mało.
Z obsesyjnych przemyśleć wywarło mnie przeszywające zimno i przemoczone ubranie przyklejone do ciała. Uniosłam głowę do góry widząc uśmieszek mojej przybranej siostry. Zawsze udaje przed rodzicami aniołka a tak naprawdę to ona wszystko zaczyna i zrzuca na mnie. Ze łzami w oczach wstałam z łóżka i niepostrzeżenie wytarłam łzę której udało się wydostać. Niestety to zauważyła.
-Oooo, moja kochana siostra rozpłakała się.-Powiedziała pełna dumy. Tak naprawdę nie miała być do czego duma, jakoś nie przejmuje się tym, że mi dokucza, bardziej boli to, że ojciec jej ww wszystko wierzy.
Zła na siebie, że ukazałam przed nią swoją złą strona wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.Kolejny wrzask macochy, świetnie teraz na pewno przyczepi się do mnie jak wrzód na dupie.
-Mamo... gdybyś tu była nic takiego by się nie stało.-Jęknęłam zrzucając z siebie przemoczone ubrania.
*~*
No i jak się podoba pierwszy rozdział? C: Jest dość późno a chciałam żeby to było jak najdłuższe więc jest dość sporo błędów, ja nadal się uczę pisać ale Kyoko jest o niebo lepsza ;w;
Zapomniałam się przywitać :O
No więc... Jestem Yuki~Desu, mam nadzieję, że miło będzie nam się ze sobą pracowało *Słodko się uśmiecha*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz