Otwieram drzwi , płacę panu kierowcy i biegnę na tyły samochodu, będę
jechać z dwie godziny, otwieram torbę, wyciągam telefon i słuchawki.
Wkładam je do uszu i pozwalam sobie na małą drzemkę.
-Halo?! Naoi Kyokaw? - słyszę zachrypnięty męski głos, najwidoczniej wkurzony.
- Yy tak, - otwieram powieki i odpowiadam zaspanym głosem.
-Super, mamy 10 minut spóźnienia, bo panienka raczyła zasnąć, - mrużę oczy, pewnie to ten który miał mnie oprowadzić.
-Przepraszam. -
-Za późno laluniu teraz i ja będę mieć. Przechlapane u wuja. - Coś mi się wydaję że go nie polubię
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
-Przecież przeprosiła..-cicho wyszeptałam i przygryzłam wargę. Nadal jestem przygnębiona decyzją rodziców. Jak mogli uwierzyć mojej siostrze? Czemu to zawsze ja obrywam? Wysiadłam z samochodu i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Towarzyszyła mi mieszaka uczuć, złości, przygnębienia, smutku i czegoś zupełnie innego... radości? Tak, radości. Cieszyłam się, że w końcu uwolniłam się od swojej siostry.u
-Może łaskawie ruszysz swój tyłek- usłyszałam głos chłopaka który wyrwał mnie z zamyślenia. spiorunowałam go wzrokiem
-dobrze, już, nie spinaj się tak bo ci żyłka pęknie -powiedziałam z ironią w głosie
-Chodź -spiorunował mnie wzrokiem i udał się do wielkiego budynku w kolorze ciemnej czerwieni. Do okola budynku rosły różnorodne krzewy i drzewa.
Niepewnie ruszyłam za nim, musiałam przyznać ze jest całkiem przystojny. Ciemne, prawie czarne włosy, grzywka ustawiona na żel i oczy w tym samym kolorze. Na chwile stanął i odwrócił się w moja stronę, podszedł do mnie i uniosła mój podbródek do góry. Emocje które nawiedziły mnie były nie do opisania. Z całej siły próbowałam nie dać znać jaki wpływ ma jego dotyk na moje ciało ale poczułam jak policzki zaczynają mnie piec.
-szlak, zdradziłam się- pomyślałam
Z zamyśleń wyrwała mnie machająca ręka Saita.
-mówiłeś coś- zapytałam spoglądając w jego oczy, jego wzrok wyrażał "jesteś głupia czy głupia".
-tam jest twój pokój -wskazał na okno znajdujące się na ostatnim pietrze.
Byliśmy prawie pod wielkimi drzwiami do mojego "więzienia" gdy nagle naszła mnie dziwna myśl.
-Nee, Saaaaitoooo.- Powiedziałam z udawaną słodyczą w głosie. Wiedziałam jak działa przeciąganie liter w imieniu. Ale takiej reakcji się nie spodziewałam.
Chłopak odwrócił się i stanął w miejscu niczym posąg.
-Naoi?-Widziałam jak powstrzymuje się przed napadem śmiechu. Mimo wszystko dalej próbowałam, nie chciałam się wyróżniać, wolałam wtopić się w tłum niż budzić się codziennie z myślą, że ludzie znowu będą cię torturować. Skąd wiem że tak jest? Ying mi wszystko opowiedziała. Miała potajemnie opisywać w jakim szkoła jest stanie, a że do szkoły nie wpuszczali nikogo z zewnątrz, musiała się zgłosić jako kadet, oczywiście odbiegała zachowaniem i wyglądem od innych, więc była gnębiona.
Wole mieć spokój przez najbliższe 2 lata.
-Jesteś... całkiem słodki-wymamrotałam cicho. Podeszłam powoli do niego i zarzuciłam mu ręce na szyje. Zobaczyłam w jego oczach, że się przed czymś powstrzymuje.
-Powiało sarkazmem.-Z trudem zrzucił moje ręce z szyi, spuścił wzrok i wszedł do środka.
-Ej...-Zrobiłam krok w stronę drzwi.-Nie możesz mnie tu zostawić!-Krzyknęłam za nim, on się tylko odwrócił ze spuszczoną głową i trzasnął drzwiami.-Co ja ci takiego do cholery zrobilam?!-Krzyknelam za nim i osunelam sie na ziemie.-Chciałam tylko dopasowac sie do tłumu-wyszeptalam a po moim policzku poplynela lza.
*perspektywa Saito*
Pobieglem do swojego pokoju mijajac i popychajac innych uczniow. Mam dość przywiązywania się do ludzi.
Wbiegłem do pokoju, trzasnołem za sobą i zsunołem się po drzwiach.
-Za duży stres misiu, musisz się odprężyć.- Usłyszałem głos siostry Naomi. Zerwałem się z podłogi i podeszłem do niej, złapałem ją za czarną koszulke i przyciągnołem do siebie.
-Jesteście do siebie podobne, a tak cholernie pociągające.- Wyszeptałem w usta dziewczyny i po chwili ją pocałowałem. Dziewczyna była zdziwiona moimi słowami, ale juz po chwili zaczeła oddawać pocałunki.
**
Blog ponownie ożył, mam nadzieje że rozdział się podoba :3
~`Yuki
niedziela, 12 kwietnia 2015
piątek, 27 lutego 2015
Rozdział 2 ! Niemiłe powitanie...
Biorę głęboki wdech, ponieważ wiem, że zaraz rozpocznie się kłótnia.Wychodzę z łazienki, ponownie trzaskając drzwiami.
-Naoi!!! Wredna dziewucho, natychmiast zejdź do mnie!! -
Jejku.
Nigdy nie była tak zła, jestem tylko ciekawa co Zoi naopowiadała matce.
-Już.- odwarkłam kierując się w stronę drewnianych schodów. Pokonuję kolejne stopnie, i z daleka słyszę płacz,, siostry''
Ekstra, napewno powiedziała że coś jej zrobiłam.
Gdy zeszłam po skrzypiących schodach, nie mogłam uwieżyć. Stoję przed mokrą zapłakaną Zoi , zaskładającą w histerię macochę i rozczarowanego ojca, króry pociesza dziewczynę.
-Ona mnie ochlapała!!!- wykrzyczała mi prosto w twarz Zoi.
-Yyy, ? Ale.to ty mnie... - Zdziwiona, przeczesuję mokre włosy ręką.
-Dość tego! Już to przerabialiśmy, ale to było ostatni raz! - Niewiem, w jakim znaczeniu to mówi.
-Rozmawialiśmy z ojcem na temat twojego zachowania, stwierdziliśmy, że w szkole wojskowej nauczysz się manier. - Dodaje.
O nieee, nigdzie nie.pojadę chcą się mnie pozbyć, . Nie pozwolę na to. Nim zdążę otworzyć usta i coś powiedzieć uprzedza mnie zmartwiony ojciec.
-Tak będzie lepiej dla wszystkich, autobus masz o 15:00 idź się spakować, na miejscu będzie na ciebie czekał bratanek dyrektora. Żadnych ale, to już postanowione. - Żekł i powstrzymał się od płaczu, zaciskam pięści i biegiem wchodzę do pokoju, wysiągam walizkę i zaczynam się pakować.
***
Zbiegam z zapakowaną walizką i bez zastanowienia biegnę do wyjścia. Nie zwracam uwagi na ojca, którego ominęłam przy schodach, wybiegam z domu i biegnę na przystanek. Po paru minutach przyjeżdża autobus. Otwieram drzwi , płacę panu kierowcy i biegnę na tyły samochodu, będę jechać z dwie godziny, otwieram torbę, wyciągam telefon i słuchawki. Wkładam je do uszu i pozwalam sobie na małą drzemkę.
-Halo?! Naoi Kyokaw? - słyszę zachrypnięty męski głos, najwidoczniej wkurzony.
- Yy tak, - otwieram powieki i odpowiadam zaspanym głosem.
-Super, mamy 10 minut spóźnienia, bo panienka raczyła zasnąć, - mrużę oczy, pewnie to ten który miał mnie oprowadzić.
-Przepraszam. -
-Za późno laluniu teraz i ja będę mnieć.przechlapanę u wuja. - Coś mi się wydaję że go nie polubię.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Okay dachiko ^~^ już 2 ROZDZIAŁ!! Czekam co wymyśli Yuki Desu~ Chcę przeprosić za długi rozdział ;> zapraszam do czytania ;3
Kyoko ^~^
-Naoi!!! Wredna dziewucho, natychmiast zejdź do mnie!! -
Jejku.
Nigdy nie była tak zła, jestem tylko ciekawa co Zoi naopowiadała matce.
-Już.- odwarkłam kierując się w stronę drewnianych schodów. Pokonuję kolejne stopnie, i z daleka słyszę płacz,, siostry''
Ekstra, napewno powiedziała że coś jej zrobiłam.
Gdy zeszłam po skrzypiących schodach, nie mogłam uwieżyć. Stoję przed mokrą zapłakaną Zoi , zaskładającą w histerię macochę i rozczarowanego ojca, króry pociesza dziewczynę.
-Ona mnie ochlapała!!!- wykrzyczała mi prosto w twarz Zoi.
-Yyy, ? Ale.to ty mnie... - Zdziwiona, przeczesuję mokre włosy ręką.
-Dość tego! Już to przerabialiśmy, ale to było ostatni raz! - Niewiem, w jakim znaczeniu to mówi.
-Rozmawialiśmy z ojcem na temat twojego zachowania, stwierdziliśmy, że w szkole wojskowej nauczysz się manier. - Dodaje.
O nieee, nigdzie nie.pojadę chcą się mnie pozbyć, . Nie pozwolę na to. Nim zdążę otworzyć usta i coś powiedzieć uprzedza mnie zmartwiony ojciec.
-Tak będzie lepiej dla wszystkich, autobus masz o 15:00 idź się spakować, na miejscu będzie na ciebie czekał bratanek dyrektora. Żadnych ale, to już postanowione. - Żekł i powstrzymał się od płaczu, zaciskam pięści i biegiem wchodzę do pokoju, wysiągam walizkę i zaczynam się pakować.
***
Zbiegam z zapakowaną walizką i bez zastanowienia biegnę do wyjścia. Nie zwracam uwagi na ojca, którego ominęłam przy schodach, wybiegam z domu i biegnę na przystanek. Po paru minutach przyjeżdża autobus. Otwieram drzwi , płacę panu kierowcy i biegnę na tyły samochodu, będę jechać z dwie godziny, otwieram torbę, wyciągam telefon i słuchawki. Wkładam je do uszu i pozwalam sobie na małą drzemkę.
-Halo?! Naoi Kyokaw? - słyszę zachrypnięty męski głos, najwidoczniej wkurzony.
- Yy tak, - otwieram powieki i odpowiadam zaspanym głosem.
-Super, mamy 10 minut spóźnienia, bo panienka raczyła zasnąć, - mrużę oczy, pewnie to ten który miał mnie oprowadzić.
-Przepraszam. -
-Za późno laluniu teraz i ja będę mnieć.przechlapanę u wuja. - Coś mi się wydaję że go nie polubię.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Okay dachiko ^~^ już 2 ROZDZIAŁ!! Czekam co wymyśli Yuki Desu~ Chcę przeprosić za długi rozdział ;> zapraszam do czytania ;3
Kyoko ^~^
piątek, 20 lutego 2015
Rozdział 1~Przeszłość~
Pamiętam to jak dziś, moment w którym całe moje dzieciństwo skończyło się w jednej chwili Chwile zabaw i pogaduszek zamieniły się w czarną rozpacz po ukochanej osobie.
Z ubogiego i słodkiego snu, wybawił mnie jakiś... warkot? Nieprzytomna spojrzałam na zegarek i z każdym kolejnym odgłosem powoli dochodziłam do siebie i coraz bardziej panika przejmowała nade mną kontrole. Założyłam kapcie i szybko zbiegłam na dół z mieszanką nieprzyjemnych uczuć. mama klęczała z rękami powoli zaciskającymi się na szyi, dusząc się niemiłosiernie. Wytrzeszczone oczy i co chwile otwierające się usta próbujące choć trochę złapać oddech, na zawsze pozostaną w mojej głowie. Pobiegłam do telefonu, okropnie się bałam. A co jeżeli ona umrze? Nie może! Przecież... od niedawna było znacznie lepiej, nawet zaczęliśmy wspólnie organizować wycieczkę do... NIE! TO nie może się tak skończyć. Szybkim ruchem wybrałam numer. Pierwszy sygnał...Drugi ...TAK~!
-Tutaj pogotowie, w czym możemy pomóc?
-Tak. moja mama...-wzięłam głęboki wdech-...ona jest chora na gruźlice III stopnia,dostała ataków.
Rozmowa według mnie trwała w nieskończoność, gdy wszystko załatwiłam zajełam się mamą. Wyciągnełam z szafki maskę tlenową i założyłam ją mamie. Czekanie na karetkę dłużyło się tak jak rozmowa,ale tak naprawdę to było tylko kilka krótkich minut. Zrozpaczona kleknęłam nad mamą i złapałam ją za rękę. Nie mogłam sobie pozwolić na smutek... nie teraz... obiecałam to mamie. Samotna łza popłynęła po moim policzku, szybko ją starłam i próbowałam przytrzymać mamę przy przytomności.
-Mamo... proszę, nie zasypiaj... uda ci się.-Puste słowa wychodziły z moich ust, nie zastanawiałam się nawet co mówię, no bo co? Może zdarzy się jakiś cud i teoria lekarza się nie sprawdzi może jest jakaś szansa... W procentach 1 na milion
Opuszkami palców przejeżdżałam po delikatnej skórze tak bliskiej mi osoby. Jeszcze tylko chwile....Powtarzałam do mamy, ale tak naprawdę chodziło mi o siebie. Tak mało czasu spędzałyśmy w dzieciństwie a teraz... wszystko mogę stracić, te najcenniejsze wspomnienia, chociaż było ich tak mało.
Z obsesyjnych przemyśleć wywarło mnie przeszywające zimno i przemoczone ubranie przyklejone do ciała. Uniosłam głowę do góry widząc uśmieszek mojej przybranej siostry. Zawsze udaje przed rodzicami aniołka a tak naprawdę to ona wszystko zaczyna i zrzuca na mnie. Ze łzami w oczach wstałam z łóżka i niepostrzeżenie wytarłam łzę której udało się wydostać. Niestety to zauważyła.
-Oooo, moja kochana siostra rozpłakała się.-Powiedziała pełna dumy. Tak naprawdę nie miała być do czego duma, jakoś nie przejmuje się tym, że mi dokucza, bardziej boli to, że ojciec jej ww wszystko wierzy.
Zła na siebie, że ukazałam przed nią swoją złą strona wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.Kolejny wrzask macochy, świetnie teraz na pewno przyczepi się do mnie jak wrzód na dupie.
-Mamo... gdybyś tu była nic takiego by się nie stało.-Jęknęłam zrzucając z siebie przemoczone ubrania.
*~*
No i jak się podoba pierwszy rozdział? C: Jest dość późno a chciałam żeby to było jak najdłuższe więc jest dość sporo błędów, ja nadal się uczę pisać ale Kyoko jest o niebo lepsza ;w;
Zapomniałam się przywitać :O
No więc... Jestem Yuki~Desu, mam nadzieję, że miło będzie nam się ze sobą pracowało *Słodko się uśmiecha*
Z ubogiego i słodkiego snu, wybawił mnie jakiś... warkot? Nieprzytomna spojrzałam na zegarek i z każdym kolejnym odgłosem powoli dochodziłam do siebie i coraz bardziej panika przejmowała nade mną kontrole. Założyłam kapcie i szybko zbiegłam na dół z mieszanką nieprzyjemnych uczuć. mama klęczała z rękami powoli zaciskającymi się na szyi, dusząc się niemiłosiernie. Wytrzeszczone oczy i co chwile otwierające się usta próbujące choć trochę złapać oddech, na zawsze pozostaną w mojej głowie. Pobiegłam do telefonu, okropnie się bałam. A co jeżeli ona umrze? Nie może! Przecież... od niedawna było znacznie lepiej, nawet zaczęliśmy wspólnie organizować wycieczkę do... NIE! TO nie może się tak skończyć. Szybkim ruchem wybrałam numer. Pierwszy sygnał...Drugi ...TAK~!
-Tutaj pogotowie, w czym możemy pomóc?
-Tak. moja mama...-wzięłam głęboki wdech-...ona jest chora na gruźlice III stopnia,dostała ataków.
Rozmowa według mnie trwała w nieskończoność, gdy wszystko załatwiłam zajełam się mamą. Wyciągnełam z szafki maskę tlenową i założyłam ją mamie. Czekanie na karetkę dłużyło się tak jak rozmowa,ale tak naprawdę to było tylko kilka krótkich minut. Zrozpaczona kleknęłam nad mamą i złapałam ją za rękę. Nie mogłam sobie pozwolić na smutek... nie teraz... obiecałam to mamie. Samotna łza popłynęła po moim policzku, szybko ją starłam i próbowałam przytrzymać mamę przy przytomności.
-Mamo... proszę, nie zasypiaj... uda ci się.-Puste słowa wychodziły z moich ust, nie zastanawiałam się nawet co mówię, no bo co? Może zdarzy się jakiś cud i teoria lekarza się nie sprawdzi może jest jakaś szansa... W procentach 1 na milion
Opuszkami palców przejeżdżałam po delikatnej skórze tak bliskiej mi osoby. Jeszcze tylko chwile....Powtarzałam do mamy, ale tak naprawdę chodziło mi o siebie. Tak mało czasu spędzałyśmy w dzieciństwie a teraz... wszystko mogę stracić, te najcenniejsze wspomnienia, chociaż było ich tak mało.
Z obsesyjnych przemyśleć wywarło mnie przeszywające zimno i przemoczone ubranie przyklejone do ciała. Uniosłam głowę do góry widząc uśmieszek mojej przybranej siostry. Zawsze udaje przed rodzicami aniołka a tak naprawdę to ona wszystko zaczyna i zrzuca na mnie. Ze łzami w oczach wstałam z łóżka i niepostrzeżenie wytarłam łzę której udało się wydostać. Niestety to zauważyła.
-Oooo, moja kochana siostra rozpłakała się.-Powiedziała pełna dumy. Tak naprawdę nie miała być do czego duma, jakoś nie przejmuje się tym, że mi dokucza, bardziej boli to, że ojciec jej ww wszystko wierzy.
Zła na siebie, że ukazałam przed nią swoją złą strona wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.Kolejny wrzask macochy, świetnie teraz na pewno przyczepi się do mnie jak wrzód na dupie.
-Mamo... gdybyś tu była nic takiego by się nie stało.-Jęknęłam zrzucając z siebie przemoczone ubrania.
*~*
No i jak się podoba pierwszy rozdział? C: Jest dość późno a chciałam żeby to było jak najdłuższe więc jest dość sporo błędów, ja nadal się uczę pisać ale Kyoko jest o niebo lepsza ;w;
Zapomniałam się przywitać :O
No więc... Jestem Yuki~Desu, mam nadzieję, że miło będzie nam się ze sobą pracowało *Słodko się uśmiecha*
Prolog
PROLOG
Naoi , pozornie zwykła dziewczyna. Lecz jej życie nie jest tak łatwe. Gdy miałą 15 lat jej matka zachorowała na gruźlicę, okropną chorobę , niestety nie udało się jej uratować. Dziewczyna bardzo przeżyła śmierć matki, tym bardziej iż z ojcem się nie dogadywała. Minęły dwa lata po stracie matki. Jej tata ożenił się drugi raz , teraz miała macochę , która wogóle się nią nie przejmowała , podobnie jak w ,,kopciuszku". Sprowadziła swoją okropną córkę z poprzedniego małżeństwa. Miała wrażenie ,że nikt na nią nie zwraca uwagi. Macocha chciała się jej pozbyć , wymyśliła więc, że pośle dziewczynę do szkoły wojskowej. Tak oto nielubiana Naoi zaczyna swoją przygodę ,zapraszamy do czytania !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej !!! Kochani witam was serdecznie w Prologu, mam nadzieję , wam się spodoba :3 Pewnie się zastanawiacie : Dlaczego mówię w liczbie mnogiej ? Ponieważ będę pisać tego bloga z moją przyjaciółeczką Yuki~ Desu , ja obecnie jestem Kyoko <3
Pozdrawiamy :*
CZYTASZ+KOMENTUJESZ = BARDZO MOTYWUJESZ ;3
Naoi , pozornie zwykła dziewczyna. Lecz jej życie nie jest tak łatwe. Gdy miałą 15 lat jej matka zachorowała na gruźlicę, okropną chorobę , niestety nie udało się jej uratować. Dziewczyna bardzo przeżyła śmierć matki, tym bardziej iż z ojcem się nie dogadywała. Minęły dwa lata po stracie matki. Jej tata ożenił się drugi raz , teraz miała macochę , która wogóle się nią nie przejmowała , podobnie jak w ,,kopciuszku". Sprowadziła swoją okropną córkę z poprzedniego małżeństwa. Miała wrażenie ,że nikt na nią nie zwraca uwagi. Macocha chciała się jej pozbyć , wymyśliła więc, że pośle dziewczynę do szkoły wojskowej. Tak oto nielubiana Naoi zaczyna swoją przygodę ,zapraszamy do czytania !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej !!! Kochani witam was serdecznie w Prologu, mam nadzieję , wam się spodoba :3 Pewnie się zastanawiacie : Dlaczego mówię w liczbie mnogiej ? Ponieważ będę pisać tego bloga z moją przyjaciółeczką Yuki~ Desu , ja obecnie jestem Kyoko <3
Pozdrawiamy :*
CZYTASZ+KOMENTUJESZ = BARDZO MOTYWUJESZ ;3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)